Szkoła, szkoła i jeszcze raz szkoła! Od nowa zaczną się wykresy i diagramy... Matma to największe zło, jakie świat mógł wymyślić, ale cóż. Oczywiście, bez szkoły nie ma przyszłość. Trzeba te cztery godziny katorgi [matmy] w tygodniu wytrzymać- bo oczywiście na tym świat się nie kończy.
Moja zwariowana natura podpowiada mi, że w tym roku też będę większość swojej uwagi skupiać na rozszerzonym angielskim. Oczywiście o Amerykańskim akcencie mogę pomarzyć, ale to mnie nie zniechęca! Nigdy jakoś nie byłam zwolennikiem niemieckiego i sama uważam go za swoją życiową porażkę. NEVER MORE!
Sądzę, że każdy ma prawo do wyboru swojego życia, swojej przyszłości i kariery! Więc dlaczego, szkoły średnie muszą tak bardzo utrudniać wybój języka rozszerzonego? Nikogo nie obchodzi to, że masz o niebo lepsze oceny z języka angielskiego, oni postanowią wrzucić cię, bez twojej zgody na rozszerzony niemiecki! Taka to ludzka niesprawiedliwość. Ale myślę, że to nie powinno mieć jakiegoś większego wpływu na opanowanie drugiego języka. Jeżeli ktoś jest na tyle zawzięty i zdyscyplinowany, poradzi sobie z indywidualną nauką.
W moi przypadku tak było. Jak już wspominałam, język niemiecki [na który zostałam przydzielona wbrew swojej woli] okazał się życiową porażką i przekleństwem! To mnie jednak nie ugięło. Dzielnie drążyłam dziesiątki książek, słowników, rozmówek, internetowe, chodź nie zawsze pełne kursy. Stosowałam przeróżne sposoby na naukę angielskiego. Karteczki, ściągi, 1000 słówek, przyklejałam karteczki samoprzylepne do różnych przedmiotów z angielskim odpowiednikiem ich nazwy. Starałam się pisać/rozmawiać z ludźmi na czatach internetowych. I tak przybrnęłam z komunikatywnym angielskim, któremu do perfekcji brakuje kilku słówek i odwagi do rozmawiania twarzą w twarz z innymi anglojęzycznymi. Niejeden kozak z ironicznym uśmiechem na twarzy zaprzysięgał się, że zna angielski lub jakiś inny język, ale kiedy doszło do starcia z cudzoziemcem, odbierało mu mowę i stał jak słup. Nigdy nie należy wyolbrzymiać swojej wiedzy, kiedy tak na prawdę nie ma się o niej zielonego pojęcia. Trzeba stopniowo przełamywać lody i odkrywać nowe horyzonty. Bo mówić, musimy umieć. To jest własnie język. Bez rozmów znajomość słówek i czasów jest całkowicie bezużyteczna.
DLA CIEKAWSKICH WRZUCAM LINK Z KURSEM INTERNETOWYM, NA KTÓRYM MOGĄ SIĘ UCZYĆ JEDNEGO Z 11 JĘZYKÓW => tutaj link
I osobiście polecam rozmówki Beaty Pawlikowskiej, które jakiś czas temu pojawiły się w jednym z marketów w bardzo niskiej cenie.
A ja wracam do mojej mega wciągającej lektury. :D




